Najabrdziej luksusowe wakacje na świecie

Długo musieliśmy czekać, żeby znów relaksować się w promieniach zachodzącego słońca, by nie musieć patrzyć na zegarek, by o porankach przeciągać się bez końca, by wylizywać garnek po obiedzie w akcie zachwytu nad smakiem jedzenia spożywanego w naturze, by wspinać się do upadłego albo lenić się…też do upadłego. Oj, jak długo musieliśmy czekać, by  bez…

Read More

Po drugiej stronie mocy. Santa Linya.

Bardzo dobrze, że Rodellar był mokry. Pomimo ostatnich tendencji powrotowych do ulubionych miejsc, cieszymy się, że nie powieliliśmy schematu i nie zagrzaliśmy miejsca w dobrze nam znanym kanionie. Nasz krokodyl płynie na fali przygody i nowych doświadczeń! A potrzebne nam to teraz szczególnie, kiedy obecny trip dobiega końca, odkrywcze smaki mamy mocno wyostrzone i lubimy kolekcjonować…

Read More

I znowu najlepiej. Cuenca!

Długo czekaliśmy, aż zimowe klimaty środkowej Hiszpanii zostaną zdominowane przez cieplejsze fronty. Wypiętrzony region La Mancha o tej porze roku w zasadzie niewiele różni się od naszej polskiej pogody. A, że nie zależy nam na świetnym skalnym tarciu kosztem trzęsienia się od rana do wieczora, dzielnie śledzimy prognozę pogody i wyczekujemy wyższych temperatur. No i…

Read More

Tam, gdzie piękno się materializuje. Casa Gorjas

Kręcenie się w kółko w okolicach Alicante znalazło swoje totalne uzasadnienie pewnego pięknego popołudnia, kiedy powróciliśmy w strony ulubionego Cabezo d’or, które majestatycznie góruje nad miastem. Złote Wzgórze mieliśmy okazję eksplorować już początkiem marca, jednak po jego opuszczeniu odczuwaliśmy niedosyt i-obydwoje-mieliśmy silną potrzebę powrócenia tam, choć na chwilę. Nasze nienasycenie dotyczyło głównie pewnego pięknego domu,…

Read More

Być może lepiej być nie może. Sella

Pierwszy raz do Selli zawitaliśmy kilka miesięcy temu, w ramach chwilowej odskoczni od Chulilli. Spędziliśmy tam raptem dzień, wspinając się w niezbyt atrakcyjnym sektorze oferującym połogie nie grzeszące urodą drogi. Taki stan rzeczy dość szybko wygonił nas stamtąd i skierował do nieodległej Gandii. Wówczas nikomu szczególnie nie polecaliśmy Selli, chwaląc ją jednak za bogactwo natury…

Read More

Kroko kontra Ferrari, my kontra wiatr, skały kontra plaże. Murcia i Kartagena

W Los Vados niemiłosiernie wiało. Szumiące ciaciarachy spędzały nam kolejne sny z powiek i zabierały przyjemność raczenia się wieczornymi płomieniami ogniska. A żeby tego było mało, sezon rozrodczy ptaków jest intensywny i tak-ma to wpływ na naszą egzystencję, bowiem uwielbiane przez nas wielkie chwyty w skale zostały tymczasowo zabukowane przez wszelkiego rodzaju pisklęta. A, że…

Read More

Lato w Los Vados

Poranne przeciąganie się pod kołdrą praktycznie z dnia na dzień zamieniło się w prędkie opuszczanie krokodylego poddasza. Chłód, który zwykł orzeźwiać nasze ciała i umysły w ramach przedśniadaniowego rozruchu, został wyparty przez naszego przyjaciela, bez którego obyć się nie możemy i za którym pojechaliśmy aż pod mauretańskie granice- Słońce. Toteż nasze spanie pod dachem z…

Read More

Turbo Fiesta! Karnawał w Cadiz

Miły wieczór w Grazalemie. Zmęczeni zewspinywaniem drogi po drodze na podmiejskiej skałce raczymy się pysznymi kalmaritos w kolejnej lokalnej knajpce. Omawiając plan na dzień następny wodzimy wzrokiem po sali, jednocześnie prowadząc obserwacje otaczającej nas rzeczywistości. Największą naszą uwagę przyciąga ogromny telewizor, który skupia też wzrok większości obserwatorów. Nie bez powodu. Kolorowi ludzie na kolorowym ekranie,…

Read More

Andaluzyjskie rewelacje. Rejon Cadiz

Po powrocie z Maroko dopada nas mega pozytywna passa. I może jest to wynikiem dobrej pogody i ładnej okolicy do zeksplorowania, albo po prostu frajdy z tego, że z powrotem jesteśmy w pięknej Hiszpanii, którą ukochaliśmy sobie na tyle, że rozstanie z nią na poczet Afryki uświadomił nam jak bardzo ja lubimy. Dlatego chcemy z…

Read More

Z wizytą u cyganów i hipisów. Sacromonte.

Na wzgórze Sacromonte trafiliśmy za sprawą naszej koleżanki obieżyświatki Amelii, która uratowała naszą wizytę w zaniesionej chmurami Granadzie. Jako, że nie dane nam było zakosztować uroków tego uwielbianego przez Hiszpanów miasta, szukaliśmy odpowiedniego miejsca na zaparkowanie krokodyla, przespanie się i wyruszenie dalej na południe. Sacromonte był strzałem w 10! Wzgórze Sacromonte to miejsce nie tylko…

Read More

Andaluzja jest super

Początek roku przywitał nas wyjątkowo wietrznie i deszczowo. Toteż planowane opuszczenie naszego drugiego domu- Chulilli przyszło nieco łatwiej niż zakładaliśmy. Pożegnaliśmy naszą zaprzyjaźnioną wioskę i, w nadziei na kawałek słońca i mniejsze zrywy powietrza, wyruszyliśmy do Andaluzji. Andrzej, nadrzędny zwiadowca naszego skromnego teamu zgromadził całkiem obszerne info odnośnie must be i must climb w Andaluzji. Najpierw Jaen, potem…

Read More

Szuranie tyłkami po crashpadach tudzież boulderowanie. Albarracin.

Jako, że w Chulilli mas o menos się zadomowiliśmy i przedsięwzięliśmy pewne pracownicze zobowiązania, postanowiliśmy zrobić sobie najzwyczajniej w świecie „wakacje”. A, że miejsc na krótki wypad z Chulilli jest od groma po prostu nie mogliśmy sobie odmówić tak dobrej okazji jak zbliżający się weekend. W dużym mieście już byliśmy toteż tym razem padło na…

Read More

Chulilla. Bo Warto.

Mijają godziny, dnie, noce, rośnie kilometraż przemierzony biegiem wzdłuż kanionu, wzmacnia się andrzejowa moc wspinaczkowa, postępuje moja jogińska elastyczność, zapełnia się miejsce na naszych dyskach przez nawał zdjęć i filmów, przybywają ludzie, uśmiechy, nowe hiszpańskie słowa i przygody, słońce nie przestaje świecić, gwiazdy zdają się być coraz bliżej. Jesteśmy w Chulilli. Doprawdy nie wiemy kiedy…

Read More

Grand Hotel Chulilla

Przygoda z Chulillą rozpoczęła się na długo wcześniej przed naszym przybyciem tutaj. Bowiem mentalnie Chulillię odwiedziliśmy pewnego ciepłego wieczoru na parkingu w Tarnie. Wielobarwne, nasycone bombą pozytywnych wrażeń, z przeplatającymi się na przemian ochami i achami, historie o miejscu doskonałym, gdzie słońca i przyjaciół nigdy nie brakuje, gdzie wspinaczka, miasteczko i widoki miodem ociekają, gdzie…

Read More

Katalonia. Poklamowy szok, czyli dziurki, krawądki i wycisk od M.

Pierwszy długi rest z szumem fal w tle miał być nie tylko zmianą otoczenia i regeneracją po dwóch miesiącach ładowania. Miał być motywacją do kolejnych eksploracji katalońskich regionów wspinaczkowych, których jest tutaj doprawdy od groma. Aż nie wiedzieliśmy gdzie najpierw się udać, gdzie wytracić narośniętą podczas restu skórę, gdzie rozładować napięcia powstałe wskutek intensywnego wypoczywania,…

Read More

Szum fal, dzikość plaż, skoki w dal. RES(e)T

Rodellar gościł nas najlepiej jak potrafił, dał nam pogodę, dobre wspinanie, wybitne towarzystwo i kupę pozytywnej energii. Ciężko nam się stąd ruszyć. Ale ciała podpowiadają nam, że pora na odpoczynek, że dwa miesiące wspinaczkowego napierania to okres po którym trzeba zresetować obolałe ciało i ociężały umysł, „wyzerować się” w towarzystwie morza, dzikiej plaży i książek….

Read More